• Wpisów: 29
  • Średnio co: 71 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 19:30
  • Licznik odwiedzin: 8 195 / 2157 dni
 
brunkowa00
 
Poszłam do mamy, pożegnałam się z nią. Jak zwykle to pożegnanie było strasznie długie. Później poszłam do mojej siostrzyczki –Victorii. A na końcu do taty, który siedział w swoim pokoju. Zapukałam do drzwi i przekręciła klamkę, weszłam do środka.

-Cześć Tato. –Uśmiechnęłam się.
-Słucham Cię Emily? –Wstał ze swojego fotela.
-Chciałam się pożegnać. Wylatuję do LA.
-Wreszcie wykorzystasz mój bilet. –Uśmiechnął się i podszedł do mnie. Przytuliłam go.
-Zgadza się. Kocham Cię. Troszcz się o Viktorię i o mamę. –Zamknęłam oczy i wdychałam mocną woń perfum mojego ojca.
-Ja Ciebie też kocham i będę się o nie troszczyć. Moja mała córeczka zostawia nas samych.. –Pocałował moje czoło.
-Tato.. Musze już iść. –Uśmiechnęłam się.
-Idź. –Puścił mnie.
-Trzymaj się tato. –Wyszłam z pokoju.

________________________________

***
Ta podróż była strasznie męcząca. Nigdy tak się nie męczyłam. Chyba się starzeję.
Wychodząc z lotniska, zadzwoniłam do mamy, aby powiedzieć jej, że doleciałam na miejsce. Następnie skontaktowałam się z Dianą. CUD. Odebrała.
-Słucham? –Usłyszałam w słuchawce znajomy głos.
-Cześć Diana.
-Cześć Rybko. Zaraz do Ciebie przyjdę. Muszę Ci coś powiedzieć.
-Diana.. mnie nie ma w domu… -Przerwała mi.
-To gdzie jesteś? Też muszę iść na miasto.
-Diana jestem w LA. Właśnie nie dawno doleciałam. –Słyszałam jak Diana westchnęła do słuchawki.
-Zostawiłaś mnie. Czemu? Bo Bruno też poleciał do LA? –Ustałam. Nie mogłam uwierzyć, że ona to powiedziała. Czemu tak powiedziała?
-Diana… Jutro mam się stawić u menagera Biebera. Przepraszam, że Ci nie powiedziałam. Bardzo Cie przepraszam.
-No dobrze. Przylecę za tydzień. Bo muszę zrobić z nim wywiad.
-Będę czekać. Bo na razie nie planuję powrotu do domu.

***

Mieszkanie hotelowe? Same luksusy. Mi na razie pasuje. Później znajdę sobie jakieś mieszkanie. Ale to nie teraz. Wzięłam prysznic. Gorący, którego bardzo potrzebowałam. Pełen relaks. Tylko jeszcze masaż. Byłabym w niebie.
Po kąpieli położyłam się do łóżka. Miękkie poduszki… za miękko tu.
Nagle wyświetlacz mojej komórki zaświecił się, podniosłam ją i przeczytałam wiadomość.
„Od: Bruno
Witaj w LA, Emily. Jutro o 20. Będę pod twoim hotelem. Dobranoc.”
Czy on mnie śledził? Zaczynam się bać. Odłożyłam komórkę na szafkę obok i zasnęłam.

***

Rano obudził mnie budzik. Już 7.30? Jęknęłam na myśl, że musze wstać. No cóż, trzeba, nie mogę kłócić się z budzikiem.
Wstałam i poszłam do łazienki. Szybki prysznic, szorowanie ząbków, wyczesanie się. Wyszłam Trzeba się ubrać. –Pomyślałam.- Tylko, w co? Podeszłam do walizki i wyciągnęłam pierwsze ubrania z brzegu.
Co my tu mamy… niebieskie jeasny, biały T-shirt i bluza. Czy to prawidłowy strój na tak ważne spotkanie? Moim zdaniem TAK.
Ubrałam się. Jedząc śniadanie sprawdzałam swoją pocztę. Kliknęłam w e-maila od Biebera, który został wysłany kilka minut temu.
„Od: Justin Bieber
Pragnę Pania przeprosić, iż mój menager znalazł innego tancerza. Przepraszam bardzo.”
Na klawiaturę spadło kilka moich łez. Kilka słonych łez. Zamknęłam laptopa i wyszłam z mieszkania. Jak ten cholerny dupek mógł mi coś takiego zrobić?! Może przeginam, może to jego menager? Nie ma pojęcia. Chciałabym jak najszybciej z kimś pogadać.
Mama? Na pewno jeszcze śpi. Tata? Też… Diana? Może wróciła dopiero z jakiejś imprezy. A Bru… NIE! Nie chcę go widzieć. Ale ja go kocham! On ma dziewczynę! Emily ogarnij się! Przecież on jest z wyższej półki! Nie dla Ciebie! Nagle zadzwonił mój telefon. Odebrałam.
-Tak? Słucham?
-Emily? Odwróć się. –Poznałabym ten głos wszędzie. Od razu się odwróciłam. To był on. Bruno. Odsunęłam komórkę od ucha i patrzyłam na niego z otwartymi ustami.

-Cześć Emily! –Pomacham mi ręką na przywitanie
-C-cześć Bruno. –Wciąż nie mogłam uwierzyć, że go widzę.
-Jak się czujesz? Czemu nie jesteś w pracy? Co? – Przytulił mnie mocno, ale uważając na moją rękę.
-Spławili mnie… -Do moich oczu napłynęły łzy.- Mam dość. –Mruknęłam i wtuliłam się w niego. Nie potrafiłam się na niego gniewać. Był moim ideałem. Haczyk? Haczykiem jest jego dziewczyna… Jessica Caban. Cóż mogę o niej powiedzieć? Modelka, wspaniała figura, wielkie zarobki. Brunetka, ciemne oczy. Wspaniałe powodzenie w karierze.
-Co?!- Zmarszczył brwi
-Menager Justina znalazł kogoś lepszego… -Westchnęłam, a po moim policzku spłynęła łza, usiadłam na ławce, a Bruno obok mnie.
-Ty jesteś najlepsza. –Objął mnie swoim ramieniem. Czułam się przy nim bezpiecznie. Kocham go. –Jesteś najlepsiejsza od wszystkich. –Uśmiechnął się, widząc, że rozbawił mnie tym słowem.
-Bruno nie ma takiego czegoś jak „być najlepsiejszym”. –Nie mogłam powstrzymać chichotu. Wreszcie ktoś poprawił mój humor. Nawet nie zdaje sobie sprawy jak bardzo mi to pomogło. Wtuliłam się w niego.
-Ale i tak dla mnie jesteś najepsiejszą kobietą na świecie. –Cmoknął mnie w czoło. Czułam jak jego rozgrzane wargi muskają moją skórę. Kolejny dowód na to, że mogę czuć się przy nim bezpiecznie. – Idziemy do kawiarni? –Uśmiechnął się proponując mi to.
-Z tobą? Zawsze.


***


Siedzieliśmy popijając drinki. Bruno powiedział mi, że zerwał z Jessicą. Powód? Gdy go nie było spotykała się z innym.

-Bruno przykro mi… -Szczerze? W głębi duszy wariowałam. Cieszyłam się jak głupia. Już marzyłam o tym, aby resztę życia spędzić w jego ramionach.
-A mnie nie. Już od dawna nie było dobrze. Ale nas szczęście znalazła się taka wspaniała kobieta. O imieniu Emily… Urodzona w Nowym Jorku. –Uśmiechnął się, spoglądając na mnie.
-Schlebiasz mi. –Czuję jak płonę. Moje policzki zamieniły się w ognisko. Bruno nie odrywał ode mnie wzroku. Głupia ja… -Przepraszam… -Zakryłam twarz dłońmi.
-Nic się nie stało… Wyglądasz uroczo w rumieńcach. –Wstał ze swojego miejsca i usiadł obok mnie, objął ramieniem.
- Bruno… -Mruknęłam, zauważając, za oknem stojącego reportera.
-Zachowuj się normalnie. –Na pewno też go zauważył wcześniej.
-Czuję się niekomfortowo. –Spojrzałam na Bruna.
-Będziesz w mediach. –Uśmiechnął się i złożył na moich ustach delikatny pocałunek.
-Bruno… -Wyszeptałam, kładąc dłoń na jego policzku. On się nie odzywał. Delektowaliśmy się sobą nawzajem. Jego usta rozgrzewały całe moje ciało. –Starczy… -Odsunęłam się od niego, wstałam i skierowałam się do drzwi wyjściowych.

Biegłam przed siebie, nie mogąc opanować łez. Pobiegłam do hotelu. Mijałam setki twarzy, nieznanych twarzy. Pobiegłam po schodach do swojego pokoju. Dyszałam, miałam wszystkiego dość. I nagle nastała ciemność.

___________________________

Chwaliłam się Wam jaki prezent dostałam od przyjaciółki? No to patrzcie. <3


Zdjęcie1040.jpg

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego