• Wpisów: 29
  • Średnio co: 71 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 19:30
  • Licznik odwiedzin: 8 195 / 2157 dni
 
brunkowa00
 
-Zabieraj tego swojego kolegę i wynoś się! To, że jesteś gwiazdą, nie znaczy, że możesz ranić, kogo chcesz! –Ponownie krzyknęłam i nie dałam dojść mu do słowa.
Odprowadziłam go wzrokiem. Wyszedł. Opadłam na łóżko i zaczęłam płakać. Jak on mógł mi coś takiego zrobić? Czemu mi nie powiedział? CZEMU?! Kocham go…, ale to, co mi zrobił… nie wiem czy mu przebaczę. Weszłam głębiej pod kołdrę, okryłam się po same uszy. Wzięłam telefon, który leżał na szafce obok łóżka i zadzwoniłam do Diany.
Pierwszy sygnał.
Drugi sygnał.
Trzeci sygnał.
„Przepraszamy, ale ten numer jest chwilowo zajęty.”
Super- Pomyślałam. Spróbowałam jeszcze raz.
Nikt nie odbiera. Słychać tylko drętwy dźwięk nieodebranego telefonu.
Zmęczona po próbach dodzwonienia się do przyjaciółki, odłożyłam komórkę i wstałam. Postanowiłam się ubrać. Założyłam miętowe rurki, czarną bluzę i czarne trampki. Do kieszeni wsunęłam komórkę. Z szafy wyciągnęłam walizkę podróżną i rzuciłam ją na łóżko.

___________________________
Spodnie, koszulki, trampki, szpilki, bluzy, koszule, spódniczki, książki, laptop, skarpetki i bielizna. No to chyba wszystko… -Pomyślałam. – A nie! Jeszcze szczoteczka, pasta do zębów, żel pod prysznic, szampon, kosmetyczka. Ładowarka do telefonu i telefon, oczywiście. Dokumenty i zdjęcia. Chyba byłam gotowa. Jeszcze pieniądze, ale po to muszę pójść do banku.
Włączyłam jeszcze laptopa i poprawiałam włosy. Weszłam na pocztę i przeczytałam kilka z nich.
- Bieber, Bieber, Bieber, Bieber. –Mruczałam po nosem, przewijając kursorem stronę.
„ Od: Justin Bieber
Witam Panno Brown. Już nie mogę doczekać się naszego spotkania i współpracy z Panią. Zobaczymy się jutro u mojego menagera. Do zobaczenia, Panno Brown.”
Miły chłopak z tego Justin’a. –Pomyślałam i uśmiechnęłam się.
Nagle do mojego pokoju ktoś zapukał.
- Proszę! –Krzyknęłam i drzwi się otworzyły. Stała w nich moja mama.
-Emily… ty gdzieś lecisz? –Odwróciłam się. Była strasznie blada. No cóż, zawsze była blada, ale teraz mogła wtopić się w ściany.
-Mamo, co się stało? –Wstałam i podeszłam do niej. –Lecę do LA. Współpracować z Justin’em Biebier’em.
-Bruno siedzi przed domem… Pokłóciliście się, prawda? –Patrzyła na mnie z wyrzutem.
-Mamo… Pokłóciliśmy się, ale przecież nie umrzemy.
-Pogódź się z nim. Tworzycie wspaniałą parę. Bądź z nim szczęśliwa. Jest inny niż ten przeklęty Harry.
-Mamo… -Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki wdech. – On ma dziewczynę. A poza tym się nie kochamy.- Moja mama stała i patrzyła na mnie. – Ale pogadam z nim, dobrze? Nawet, Jeśli chcesz możesz go do mnie zawołać. Musze dokończyć pakowanie. –Pogłaskałam jej ramiona.
-Już idę. – Odwróciła się i poszła.
Nie odpisywałam już na tego maila. Wyłączyłam laptopa i schowałam go do walizki. Podeszłam do szafki i wyszperałam tam bilet. Tata mi go kupił. Dwa tygodnie temu. Cud, że jest jeszcze ważny.
Gładziłam ten kawałek papieru w dłoniach. Nagle ktoś otworzył drzwi.
-Mówiłam, że się puka! –Odwróciłam się i krzyknęłam. W drzwiach stał Bruno. –A. To ty. –Mruknęłam.
-Twoja mama powiedziała mi, że chciałaś ze mną pogadać. –Zamknął drzwi, gdy wszedł do mojego pokoju. Mruknęłam. –Emily… Przepraszam. –Usiadł obok mnie. Przez chwilę wpatrywałam się w jego cudowną ciemną twarz. Miałam wielką ochotę dotknąć jego włosów. Nie jedna dziewczyna może mu zazdrościć takich wspaniałych loków. Czułam od niego dym papierosowy.
-Paliłeś… -Mruknęłam i wstałam.
-To teraz nie ważne czy paliłem lub nie. Ty teraz jesteś ważna. –Również wstał i podszedł do mnie i złapał moje dłonie.
-Masz dziewczynę.-Mruknęłam i spuściłam głowę.
-Mam Ciebie. –Mruknął mi do ucha. – Tylko Ciebie, rozumiesz? Emily jesteś dla mnie ważna. –Szepcze.
-Bruno! –Odepchnęłam go od siebie. –Przestań! Mam dość! Ile można?! Ratujesz mnie, przyjaźnisz się, całujesz i dopiero później mówisz mi, że masz dziewczynę?! A teraz, co? Oczekujesz, że spojrzysz na mnie tymi swoimi czekoladowymi oczkami, a ja rzucę Ci się na szyję i zechcę być twoją na zawsze? –Patrzyłam na niego jak na idiotę. Wzięłam walizkę i wyszłam z pokoju.
-Emily… -Poszedł za mną, położył swoją dłoń, na mojej. Spojrzałam na niego. – Dla Ciebie jestem w stanie zrobić wszystko.
-To zostaw mnie w spokoju. –Mruknęłam pod nosem.
-Nie dam rady. –Przybliżył się so mnie i pocałował delikatnie moje wargi. –Kocham Cię. –Szepnął mi do ucha i wyszedł z domu.

No i co mogłam zrobić? Moje serce rozdarło się na miliard kawałeczków. Mam wyrzuty sumienia. To przez Bruna… No cóż, może kiedyś uda mi się jeszcze z nim porozmawiać, spotkać.
Poszłam do mamy, pożegnałam się z nią. Jak zwykle to pożegnanie było strasznie długie. Później poszłam do mojej siostrzyczki –Victorii. A na końcu do taty, który siedział w swoim pokoju. Zapukałam do drzwi i przekręciła klamkę, weszłam do środka.

-Cześć Tato. –Uśmiechnęłam się.
-Słucham Cię Emily? –Wstał ze swojego fotela.
-Chciałam się pożegnać. Wylatuję do LA.
-Wreszcie wykorzystasz mój bilet. –Uśmiechnął się i podszedł do mnie. Przytuliłam go.
-Zgadza się. Kocham Cię. Troszcz się o Viktorię i o mamę. –Zamknęłam oczy i wdychałam mocną woń perfum mojego ojca.
-Ja Ciebie też kocham i będę się o nie troszczyć. Moja mała córeczka zostawia nas samych.. –Pocałował moje czoło.
-Tato.. Musze już iść. –Uśmiechnęłam się.
-Idź. –Puścił mnie.
-Trzymaj się tato. –Wyszłam z pokoju.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego