• Wpisów: 29
  • Średnio co: 71 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 19:30
  • Licznik odwiedzin: 8 195 / 2157 dni
 
brunkowa00
 
-Nic. –Usiadłam na murku, nie patrzyłam na niego.
-Hej… -Złapał moją dłoń i delikatnie zaczął ją głaskać.
-Bruno, naprawdę. Po prostu muszę iść. –Wstałam i zabrałam od niego moją dłoń. Bruno… zadzwonię. Obiecuję. Idź do Philipa. –Pocałowałam delikatnie jego policzek i skierowałam się do swojego domu.

____________________

Poszłam, czułam, że ktoś mnie śledzi. To było takie głupie uczucie. Weszłam do parku, nie było jeszcze ciemno, ale lampy wzdłuż ścieżek już się paliły. Byłam już w połowie drogi, gdy nagle przyszedł na mnie SMS. Miałam nadzieję, że to Bruno, ale gdy przeczytałam, co było napisane, aż dostałam gęsiej skórki. „Harry”. Przeczytałam tą wiadomość.


„Strzeż się”- po chwili- „Myślisz, że się mnie pozbędziesz.?” –Następnie- „Mylisz się”

Przestraszyłam się, moja czujność wyostrzyła się. Słyszałam każdy najcichszy dźwięk. Nagle ktoś złapał mnie za rękę i zakleił usta. Straciłam przytomność. Obudziłam się i jakimś pomieszczeniu. Było ciemno, nic nie widziałam. Chciałam się ruszyć, ale nie mogłam. Dopiero po kilku minutach zrozumiałam, że jestem przywiązana i mam przyklejoną taśmę do ust. Ktoś zapalił światło, a moje oczy trochę przyzwyczaiły się do ciemności. Cicho jęknęłam. W drzwiach stała znana mi postać. Podszedł do mnie przykucnął.


-Oo… wreszcie się obudziłaś… szkoda. Rozwiąże cię i odkleję taśmę z ust, ale nie możesz pisnąć ani słowa. Rozumiesz.? Jak coś zrobisz, to wtedy spotka cię zasłużona kara.-Zaczął rozwiązywać wszystkie sznury.- I co? Lepiej bez tych sznurów? – Zaczął rozpinać mi bluzkę. Walnęłam go w nogę, a on mnie w twarz. Nie ukrywam, dość mocno to zrobił. Bolało.

-Dlaczego mi to robisz.? –Spytałam przez łzy. Spływały mimowolnie po moich polikach.
-Bo mi się podoba… A teraz gadaj, co to za pedofil? –Wstał i ja również.
-To nie żaden pedofil tylko facet lepszy od ciebie! –Krzyknęłam i odsunęłam się od niego.
-Oo… to już byłaś z nim w łóżku? –Zaśmiał się ironicznie.
-Może tak, może nie. –Patrzyłam na niego.
-No gadaj suko! –Popchnął mnie na ścianę.
-Nic ci chuju nie powiem! –Złapał mnie za szyję, zaczęłam się dusić.
-Puść mnie! –Powiedziałam ostatnimi resztkami powietrza.


Posłuchał mnie, ale pociągnął za włosy i wrzucił do piwnicy. Spadłam ze schodów i zrobiłam kilka salt. Ostatnimi siłami wyjęłam telefon i wysłałam do Bruna SMS’a.
„Bruno ratuj! Pomocy! Jestem u Harry'ego.!”
Na szczęście wiedział, gdzie mieszka Harry. Po kilkunastu minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Przez szczelinę pod drzwiami zobaczyłam kilka cieni. Domyśliłam się, że między nimi doszło do szarpaniny. Usłyszałam głos Bruna i Phila. Byłam bardzo szczęśliwa.


-Emily, Emily! Gdzie jesteś.? –Podeszłam do drzwi i zaczęłam w nie walić, ból był ode mnie silniejszy. Ale nie mogłam się poddać.
-Bruno tutaj.! –Próbował otworzyć drzwi, ale były zamknięte na klucz.
-Emily odsuń się! –Po chwili Bruno wyważył drzwi –Chodź ze mną. –Wyciągnął do mnie rękę, wyszłam z piwnicy.
-Ta szmata nigdzie nie idzie! –Krzyknął Harry wskazując na mnie palcem.
-Nie masz prawa tak na nią mówić!- Bruno rzucił się na Harrego z pięściami.
-Bruno! –Krzyknęłam
-Bruno, chodź, Emily ledwo trzyma się na nogach.


Na te słowa Bruno odpuścił i podszedł do mnie, pocałował mnie w policzek. Philip wyjął telefon i zadzwonił na policję. Harry słysząc to uciekł, popychając mnie. Upadłam na tą rękę, która mnie tak strasznie bolała. Krzyknęłam, łzy spływały po moich polikach.

-Bruno jedź z Emily taksówką do szpitala. Przyjadę później do was.


***


Ocknęłam się. Leżałam na łóżku, kilka razy pomrugałam. Rozejrzałam się i byłam w swoim pokoju. Co się stało? Pamiętam tylko, że byłam u Harrego w domu, był tam też Bruno i Philip. Mam gips na ręce. Nie pamiętam, co się wydarzyło. Wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju, usłyszałam kilka osób w kuchni. Weszłam tam. Mama siedziała przy stole i jadła kanapki, tata siedział naprzeciwko niej, trzymał w rękach gazetę a przed nim stał kubek z kawą, Philip stał przy blacie, w dłoni trzymał miseczkę z płatkami i mlekiem. Cała trójka była uśmiechnięta i roześmiana. Tylko gdzie był Bruno?

- Dzień dobry. –Mruknęłam. Spojrzeli na mnie jak na kupę nieszczęścia. W sumie to nawet nią byłam.
-Cześć. –Philip posłał mi swój sympatyczny uśmiech.
-Dzień dobry. –Jednocześnie odpowiedzieli mama i tata.
-Gdzie Bruno? –Spojrzałam na Philipa oczekując od niego odpowiedzi.
-Tu jestem! –Podszedł do mnie od tyłu i przytulił. – Jak się czujesz? –Puścił mnie i dokończył suszenie swoich włosów ręcznikiem. Miał na sobie granatową koszulkę i spodnie do kolan.


-Bruno dziękuję za wczoraj. Gdyby nie ty, nie wiem, co bym zrobiła. –Uśmiechnęłam się.


______________________________________

Jeju... ;3
Dodaję tutaj, żeby jakoś obudzić innych.

Proszę, was... Krytykujcie moje opowiadanie! :D
Potrzebuję takiego ostrego zastrzyku, o mi się wena kończy. :c

Kocham Łas... <3

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.